Originele teksten
Engels
Vertaling
Pools
Dan
I'm pleased to meet you, my name's Dan,
and I'm an honest workin' man.
A tarnished badge, they tell me,
but it's one I wear with pride.
A fair day's work for a fair day's pay:
I've always lived my life that way.
But now I can't help thinkin'
I've been taken for a ride.
Those hard years on the factory floor,
toilin' in the ceaseless roar,
that made me old before me time,
wrecked me hearin' and me health.
And when I total up the cost,
what I've gained to what I've lost,
I ask meself: "Now, Dan,
what's the total of your wealth?
Just how much is your life worth?"
I live in a house I'll never own,
could never get a housin' loan,
bank managers and suchlike
don't rate the likes of me.
Feedin' three kids on a fitter's wage,
I've always found it hard to save,
and bein' an honest workin' man
don't count as equity.
All those years of toil and sweat,
climbin' in and out of debt;
I often look back on them,
and ask meself "For what?".
A rented house on a grimy street,
an endless fight to make ends meet.
When you add it all together,
it don't seem like a lot,
but it's all that I've got.
But a man's life can't be judged alone
by what he has or what he owns:
it's what he loves and cares for
that gives it quality.
And what gives meanin' to my life,
are my three kids and my wife;
we've always stuck together,
always been a family.
Now my kids are rottin' on the dole,
holdin' out the beggar's bowl.
I see the anger in their eyes;
it cuts me to the heart.
And shall I simply stand aside
while my kids are slowly crucified?
Watch all I've worked and cared for
as it slowly falls apart?
Well, by Christ, I won't do that.
I'm pleased to meet you, my name's Dan,
and I'm an honest workin' man.
A tarnished badge, they tell me,
but it's one I wear with pride.
A fair day's work for a fair day's pay:
I've always lived my life that way.
But now I can't help thinkin'
I've been taken for a ride.
And though I ain't got much to spare,
what I have, I'm goin' to share,
to give my kids and other kids
some purpose, pride, and place.
And you leeches, grown fat on my sweat,
I promise you I won't forget:
when I asked you if you'd share the load,
you laughed right in my face.
Yes, you laughed right in my face.
I'm pleased to meet you, my name's Dan,
and I'm an honest workin' man.
Dan
Miło cię poznać; mam na imię Dan
i jestem uczciwym robotnikiem.
Mówią, że mam wyblakły identyfikator,
ale ja go noszę z dumą.
Dzień uczciwej pracy za uczciwą płacę:
zawsze żyłem według tej zasady.
Lecz teraz dręczy mnie myśl,
że dałem się zrobić w konia.
Te trudne lata spędzone w fabryce,
gdzie harowałem w nieustannym hałasie,
przez co zestarzałem się przedwcześnie,
zniszczyły mi słuch i zdrowie.
A gdy robię bilans tego,
co zyskałem i co straciłem,
pytam siebie: „I co, Dan,
jaki jest stan twojego bogactwa?
Ile jest warte twoje życie?”
Mieszkam w domu, który nigdy nie będzie mój.
Nigdy nie dostałem pożyczki na mieszkanie;
menedżerowie banków i im podobni
nie biorą pod uwagę takich jak ja.
Utrzymując trójkę dzieci z płacy montera,
zawsze miałem problem, by oszczędzić,
a bycie uczciwym robotnikiem
nie wlicza się w kapitał.
Wszystkie te lata znoju i potu,
wchodzenia w długi i wychodzenia z nich…
często myślę o nich patrząc wstecz,
i pytam siebie: „Po co?”.
Wynajęty dom na ponurej ulicy,
nieustanna walka, by związać koniec z końcem.
Gdy zbierzesz to wszystko do kupy,
nie wydaje się, by było tego dużo,
ale to wszystko, co mam..
Ale życia człowieka nie wolno oceniać
tylko po tym, co ma czy co posiada;
wartość nadaje mu
to, co kocha i o co się troszczy.
A to, co nadaje sens mojemu życiu,
to trójka dzieci i moja żona.
Zawsze trzymaliśmy się razem,
zawsze byliśmy rodziną.
Teraz moje dzieciaki gniją na zasiłku,
wyciągając przed siebie żebraczą miskę.
Widzę złość w ich oczach
i to rani mnie do głębi.
Czy powinienem tylko stać z boku,
gdy moje dzieci powoli ukrzyżowują?
Patrzeć jak to, na co pracowałem, o co dbałem,
powoli się rozpada?
Chryste, nie zrobię tego.
Miło cię poznać; mam na imię Dan
i jestem uczciwym robotnikiem.
Mówią, że mam wyblakły identyfikator,
ale ja go noszę z dumą.
Dzień uczciwej pracy za uczciwą płacę:
zawsze żyłem według tej zasady.
Lecz teraz dręczy mnie myśl,
że dałem się zrobić w konia.
I chociaż nie mam wiele do zaoferowania,
tym, co mam, będę się dzielił,
by dać moim dzieciom i innym dzieciom
poczucie dumy, celu i miejsca w życiu.
A wam, pijawkom, utuczonym na moim pocie,
obiecuję, że nie zapomnę,
że gdy prosiłem, byście pomogli nieść ciężar,
śmialiście mi się prosto w twarz.
Tak, śmialiście mi się prosto w twarz.
Miło cię poznać; mam na imię Dan
i jestem uczciwym robotnikiem.

Give a shoutout to Azalia





