Interpretato anche da:
Album:
Azzurro (1968)
Testi originali
Italiano
Traduzione
Polacco
Azzurro
Cerco l'estate tutto l'anno
e all'improvviso eccola qua.
Lei è partita per le spiagge
e sono solo quassù in città.
Sento fischiare sopra i tetti,
un aeroplano che se ne va.
Azzurro,
il pomeriggio è troppo azzurro
e lungo per me.
Mi accorgo
di non avere più risorse
senza di te.
E allora
io quasi quasi prendo il treno
e vengo, vengo da te.
Ma il treno dei desideri,
nei miei pensieri, all'incontrario va.
Sembra quand'ero all'oratorio,
con tanto sole, tanti anni fa.
Quelle domeniche da solo
in un cortile, a passeggiar.
Ora mi annoio più di allora,
neanche un prete per chiacchierar.
Azzurro,
il pomeriggio è troppo azzurro
e lungo per me.
Mi accorgo
di non avere più risorse,
senza di te.
E allora
io quasi quasi prendo il treno
e vengo, vengo da te.
Ma il treno dei desideri,
nei miei pensieri, all'incontrario va.
Cerco un po' d'Africa in giardino,
tra l'oleandro e il baobab,
come facevo da bambino,
ma qui c'è gente, non si può più.
Stanno innaffiando le tue rose,
non c'è il leone, chissà dov'è.
Azzurro,
il pomeriggio è troppo azzurro
e lungo per me.
Mi accorgo
di non avere più risorse,
senza di te,
E allora
io quasi quasi prendo il treno
e vengo, vengo da te.
Ma il treno dei desideri,
nei miei pensieri, all'incontrario va.
Błękitne
Szukam lata przez cały rok
i nagle się pojawiło.
Ona wyjechała na plażę,
a ja zostałem sam w mieście.
Słyszę świst ponad dachami:
to odlatuje samolot.
Błękitne…
Popołudnie jest dla mnie
zbyt błękitne i długie.
Spostrzegam,
że bez ciebie
nie mam już wcale werwy.
Więc cóż…
już prawie, prawie wsiadam do pociągu
i przyjeżdżam, przyjeżdżam do ciebie.
Lecz pociąg pożądania
w moich myślach jedzie w przeciwną stronę.
Czuję się jak wtedy, gdy byłem w oratorium
skąpanym w słońcu, wiele lat temu,
spacerując po dziedzińcu
w tamte samotne niedziele.
Teraz nudzę się bardziej niż wtedy;
nie ma nawet księdza do pogadania.
Błękitne…
Popołudnie jest dla mnie
zbyt błękitne i długie.
Spostrzegam,
że bez ciebie
nie mam już wcale werwy.
Więc cóż…
już prawie, prawie wsiadam do pociągu
i przyjeżdżam, przyjeżdżam do ciebie.
Lecz pociąg pożądania
w moich myślach jedzie w przeciwną stronę.
W ogrodzie szukam odrobiny Afryki
między oleandrem i baobabem,
jak to robiłem w dzieciństwie,
ale tu są ludzie, więc tak już się nie da.
Podlewają twoje róże.
Lwa nie ma; któż to wie, gdzie jest.
Błękitne…
Popołudnie jest dla mnie
zbyt błękitne i długie.
Spostrzegam,
że bez ciebie
nie mam już wcale werwy.
Więc cóż…
już prawie, prawie wsiadam do pociągu
i przyjeżdżam, przyjeżdżam do ciebie.
Lecz pociąg pożądania
w moich myślach jedzie w przeciwną stronę.

Give a shoutout to Azalia











