Album :
Jahreszeiten (track 01)
Paroles originales
allemand
Traduction
polonais
Prolog
Prolog.
Nie wiem kim jestem, ani kim byłem
Obcym dla siebie - nowym dla mnie
I starym,
kiedy patrzę w lustro.
Myślałem,
że zawsze byłem w domu, a…
-byłem bezdomny nawet,
gdy tam byłem.
Nie chce być sam, a pragnę samotności zawsze, gdy jestem z ludźmi.
Chcę się uczyć, przyswajać wiedzę!
Nienawidzę snu,
bo zabiera mi czas.
Ale jestem tak przepełniony sobą, tak…
Pełen energii, chęci zmian i pełen smutku.
Chcę żyć i chcę umrzeć .
Jakże często naraz.
Byłem ciekawy szczęścia i spójrz,
nienawidzę się cieszyć.
Byłem we wnętrzu wszystkiego i chciałem być nigdzie,
gdy byłem wszędzie.
Kocham moje słońce i nienawidzę go,
bo wiem,
że nie mogę od niego uciec.
Kocham dziwki, złodziei, może nawet morderców
kocham ich przeznaczenie,
jeśli takowe mają.
Oraz lunatyków,
jak na nich mówią ludzie.
Oni są jak ślepcy,
którzy mogą wiedzieć od dłuższego czasu
I nawet dziwki stoją ponad nami,
ponieważ muszą one cierpieć tak wiele.
Uciekam od każdego dnia
I przychodzi noc i wciąż stoję
stoję godzinami, mniej więcej
i wtedy się wściekam,
bo dni są tak krótkie.
Nienawidzę dzieci – a padam na kolana,
kiedy jakieś widzę.
Szukam sam siebie – a kiedy się znajduję,
jestem swym najgorszym wrogiem.
Czuję, ze własna skóra płonie niczym ogień, a moja krew,
jak narwane zwierzę, chce się spod niej wyrwać.
Uciekam od siebie i od życia – i nienawidzę się,
bo on chce mnie zniszczyć.
A mimo to – proszę o smutek i ciężkie życie
- i o majaki w gorączce.
Chcę cierpieć za każdy kwiat
zerwany z łodygi.
I chcę być na zawsze wdzięczny wiośnie, rokrocznie przychodzącej.
A potem czekać na siłę,
która przychodzi po rozpaczy.
Daj mi siłę, by przejść przez burze bez krzyku. I daj mi pokorę dla wielkiego łona.








Lucius von Marbach.